• Wpisów:102
  • Średnio co: 18 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 16:49
  • Licznik odwiedzin:3 529 / 1905 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
i nawet nie wiedziałem, że za nią tęsknię dopóki znów cię nie zobaczyłem...
Cassandra Clare – Miasto Kości
  • awatar Pozytywna32: Aż przypomniała mi się pewna osoba. Zapraszam do mnie. Może coś skomentujesz ? Jeśli ci się spodoba śmiało zaobserwuj :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Teraz nie chce już „chyba z kimś chodzić". Nie chce 'być z kimś w pewnym sensie'. Nie chce poświęcać mnóstwa energii na tłumienie wszystkich uczuć tylko po to, żeby sprawiać wrażenie niezaangażowanej. Chce być z kimś naprawdę. Chce sypiać z kimś i wiedzieć, że znowu się z nim zobaczę, bo dowiódł, że jest godny zaufania i honorowy -i zależy mu na mnie. Jasne, że na początku trzeba ostrożnie decydować, ile chce się z siebie dać. Tylko że ta ostrożność nie ma na celu zapewnienia większego komfortu mężczyznom; powinna brać się z tego, że jesteś delikatną i wrażliwą istotą, która musi rozważnie i świadomie decydować, kogo obdarzy uczuciem.
 

 
Nie zapytam czy będziesz zawsze bo tego nie wie nikt. Jednak pamiętaj, że nie tylko Ty masz bagaż złych wspomnień, ale mam go również ja. Mieliśmy być ze sobą po to aby każde z nas zyskało to czego potrzebuje. Mieliśmy dać sobie nawzajem siłę, wsparcie, szczerą miłość i wiele innych pięknych rzeczy związanych z kochaniem siebie.
 

 
Powiedz, że choć przez chwile tęsknisz za mną. Że są takie momenty, w których brakuje Ci mnie.
 

 
Kiedyś to coś znaczyło. Kiedyś byłeś kimś.
 

 
Tęsknisz za byciem dla kogoś ważną, prawda? Tęsknisz za smsami, które każdego dnia Cię budziły a w treści życzyły miłego dnia. Tęsknisz za spokojnym zasypianiem z myślą, że on zaraz zadzwoni tylko po to, aby powiedzieć zwykłe dobranoc. Czujesz pustkę, odczuwasz brak miłości i poczucia bezpieczeństwa. Jest Ci zimno, bo żadne ciało do Ciebie nie przylega na tyle mocno by oddać Ci skrawek swojego ciepła. Zapewne brakuje Ci również porannej kawy i buziaka w czoło, który dostawałaś zaraz po przebudzeniu. Odczuwasz utratę kawałka duszy a serce krzyczy z żalu. Zamiast jednej kawy, wciąż robisz dwie. Wieczorami zaciskasz ręce w pięść i uderzasz o twardą posadzkę by zagłuszyć szloch wydostających się na zewnątrz wspomnień. Krwawisz choć zaprzeczasz samej sobie. Brakuje Ci bycia na pierwszym miejscu i możliwości wybrania numeru do niego o każdej porze dnia i nocy. Tęsknisz za sprzeczkami i błahymi awanturami, które wnosiły jakąś odmianę. Skąd wiem? Również mi tego brakuje.
 

 
Żyjesz? Zastanów się dobrze nad tym pytaniem. Czy żyjesz? Siedzisz wieczorem sama w pokoju, słuchasz dobijających piosenek i myślisz o tym co wydarzyło się w ciągu dnia, kilku dni, tygodnia lub miesięcy? W dzień chodzisz uśmiechnięta , ale tak naprawdę to tylko perfekcyjna gra pozorów? Odliczasz godziny do końca dnia, zachodu słońca? Wieczorem ból rozrywa Twoje serce i obolałą duszę?
 

 
Chciałabym umieć zapomnieć. Wszystko tak szybko przemija. Ludzie pojawiają się, składają obietnice, przysięgają, że zostaną. Ale i tak odchodzą. Większość nawet nie ma odwagi podać racjonalnego powodu, dlaczego. Mam okropną tendencję do zapamiętywania wszystkich słów, gestów. Pamiętam wszystko. Wszystko też mi przypomina o pewnych zdarzeniach. Które były najpiękniejszymi w moim życiu, były czymś najlepszym co kiedykolwiek mogło mnie spotkać. Dlaczego, to co piękne trwa tak krótko, pozostaje na zawsze i zamiast być miłym wspomnieniem jest gehenną myśli?
 

 
Te łzy tej nocy to był błąd, nikt nie powinien tego widzieć, przecież ja jestem silna i nie zanoszę się płaczem, jednak już w tedy nie mogłam, po prostu kurwa musiałam.. To co się ostatnio działo zbyt dużo tego było, wmawiałam sobie że nie wolno się załamać i trzymałam się tej wersji do wczoraj. A dzisiaj? Raz po raz oczy zachodzą mi łzami, wszystko staje się rozmazane, próbuję to powstrzymać i chyba mi się udaje, w sumie jeszcze nie wiem bo długa noc przede mną. Mówisz, że się martwisz i widzisz że coś się dzieje, masz rację, ale TY mi tu nie pomożesz, na pewno nie wmawianiem mi że nie czujesz już nic, a ode mnie na siłę wyciągasz co ja nadal czuję. Tak to my się bawić nie będziemy.

A Ty znowu robisz to samo, jesteś pijany, patrzyć tym wzrokiem na mnie i również pytasz co jest mała? A co ma być, robisz mnie nadal fchuja myśląc że mnie to nie rusza, prosisz abym została z Tobą i jak głupia zamiast wyjść z pokoju to zostaję trzymając Cie jak dziecko za rękę, mając nadzieje że kiedyś się ogarniesz. Ale przecież nie zrobisz tego dla mnie.

Bo ja przecież nie zasługuję chyba na nikogo.

Czasami wystarczy odwrócić na chwilę wzrok, żeby pozbawić się złudzeń.
 

 
To boli. I wiem, że będzie bolało jeszcze przez długi czas, liczę tylko na to że nie aż tak długi czas jak rok temu. Jednego dnia będzie bolało bardziej, drugiego trochę mniej, a trzeciego powiem że mam wyjebane, a przecież to wiadome, że jest inaczej. Jednak teraz to wiem, nauczyłam się przez ostatni rok, że mogę żyć kochając Ciebie i nie będąc z Tobą. To nie wydaje się być takie trudne do zrealizowania jak w tedy, a nawet teraz mam tą pewność że to potrafię. Nie mogę zacząć Cię znowu nienawidzić bo to tylko pogłębia pustkę po Twojej osobie, nie chcę tego znowu. Chce, abyś był przy mnie, tak jak jesteś teraz. Nie mam zamiaru znowu próbować pokochać kogoś innego, czując że Ty nadal jesteś ważny, to by nie miało sensu, bynajmniej nie miało kilka tygodni temu.. Pewna bardzo ważna mi osoba powiedziała w lutym, że prawdziwa miłość opuszcza nas dopiero po 5 latach, więc może i ja jeszcze musze poczekać cztery aby to wszystko minęło. No chyba, że dojdziesz do tego aby być w związku i wrócisz do mnie.
Jestem człowiekiem, który rozpadł się kilka miesięcy temu na wiele kawałków i te cząstki mnie próbują nadal zebrać się w całość, jednak chyba tak się nie da, bo po tym czasie nie każdy kawałek już do siebie pasuje. Niby jestem znowu człowiekiem w całości, jednak nigdy nie będę taka jak rok temu. Ten czas, chwile upadków i wbijania się wzwyż, to wszystko zrobiło swoje.
 

 
I znowu się tnę i nic Ci nie mówię. #norma
 

 
Ta ogarnająca mnie panika, tak trudna w tedy do zniesienia. Chce zasnąć i nigdy się nie obudzić, lub wpaść gdzieś w przepaść tak dużą, aby nigdy z niej nie wyjśc. Znowu tracę siłę, nie mam na nic ochoty, zapominam kim miałam być. zapominam się zbyt często przy Tobie, muszę przestać, nie mogę łapać Cie już za ręke, przytulać w tedy kiedy tego potrzebuję, trzymać ręki na Twoim udzie chcąc Ci coś powiedzieć, daje Ci sygnały że mi zależy, a przecież nie zależy. To takie trudne kiedy człowiek potrzebuje miłości, potrzebuje obecności drugiej osoby, wsparcia, zrozumienia, niespodziewanego pocałunku w szyję, zasypiania w ciepłych ramionach dających schronienie, potrzebuję kurwa poczucia bezpieczeństwa. Pierdole sex, wódkę, zabawę. Chcę tylko szczerego uczucia. To zbyt dużo dla Ciebie przyjacielu.
 

 
I powiedz mi co mam kurwa zrobić, bo po raz kolejny wszystko wali mi się na łeb, mam dość naprawę, nie mam siły by znowu przez to przechodzić. A tym razem miało być inaczej- Ty miałeś być inny. Taki ogarnięty, dobry z planem czego oczekujesz, chciałeś stabilności w życiu pamiętasz? Dostałeś wszytko to co chciałeś, mnie w całości, zmieniłam moje własne złe nawyki dla Ciebie bo Tobie one nie odpowiadały. Na początku było pod górkę, nie mogliśmy się dogadać, a później się wszystko unormowało, pokochałam Cie fchuj mocno, zaczęło nam na sobie zależeć. Jednak teraz coś się dzieje, odpuszczasz, mówisz że Ci nie ufam? nigdy nie powiedziałam Ci tego więc nie wiem czemu tak twierdzisz. Proszę Kochanie ogarnij się, wróć i naprawmy to bo czuję że nie dam rady, a mówili nam wszyscy na początku że będzie warto pamiętasz?
 

 
Obiecaliśmy, że zapomnimy jednak kurwa nie potrafimy!
 

 
Pomimo, że nie chcę to wciąż Cię tak trochę jeszcze kocham./
 

 
I choć mija już chyba 9 miesięcy gdy Ciebie nie ma obok, ja wciąż czuję że Cie kocham, wciąż szukam Cie gdzieś na ulicy w tłumie ludzi, a gdy widzę kogoś podobnego serce bije mi mocniej bo może to właśnie Ty tam idziesz.
 

 
Mówią zapomnij i żyj dalej. Żyję dalej, ale nadal pamiętam.
 

 
Śmierć jest dla słabych, a życie dla silnych. Więc nie poddaję się i walczę dalej, może coś kiedyś w końcu mi się uda.
 

 
Dziękuję. Do widzenia. Żegnam. Jestem naprawiającym się wrakiem człowieka.
 

 
Jakoś tak dziwnie, jakoś tak inaczej, nie wiem co czuję, nie wiem czy chce Twojej osoby w moim życiu. Jakiś czas temu postawiłam na samotność, że jest mi z tym dobrze, a nagle pojawiasz się Ty i oczekujesz czegoś więcej.
 

 
Nie pierdol mi tu o czymś czego już nigdy między nami nie będzie. Wszystkie nasze słowa pogardy mówione na wymianę są mało istotne ziom. To co było już nie wróci, pogódź się z tym.
 

 
To było zbyt toksyczne. Ty byłeś zbyt toksyczny dla mnie. Ten związek był zbyt toksyczny. A teraz patrząc na to wszystko dochodzę do wniosku, że nie wiedziałam jak bardzo może mi na kimś takim jak Ty zależeć. A zależało aż za bardzo.
 

 
I nie wiem kurwa czemu wciąż mam nadzieję, że naprawimy to wszystko co mieliśmy, że znów będziemy szczęśliwi RAZEM. Mijają już 4 miesiące, Ty chyba już nie pamiętasz z tego nic, a ja pamiętam tak dużo, tak realnie to wszystko żyje w mojej głowie. Niszczy mnie to raz po raz coraz mocniej.
  • awatar pingerpamietnikiem: kochanie nie możesz się poddać..doskonale Cię rozumiem i wiem co czujesz...musisz zamienić ten cały smutek i żal w siłę..pokaż kto tutaj rządzi, że dobrze sobie radzisz, bądź uśmiechnięta, a On zobaczy co stracił..
  • awatar Gość: Prawdziwie prawdziwe jak ty to robisz? zapraszam do mnie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
A Ty znowu siedzisz przy oknie, wspominasz co było.Zamiast ruszyć do przodu to wolisz stać w miejscu. Przyglądasz się granatowemu niebu i wdychasz samotność. Boli mnie głowa, bolą mnie płuca, boli mnie serce.
 

 
Wracała późnym wieczorem do domu, było chłodno i padał deszcz,
a ona płakała, lecz nie bała się że ktoś to zauważy przecież jest ciemno i łzy zlewają się z kroplami deszczu, nikt nie widzi. A z nią znowu jest coś nie tak, jej ciało przeszywają dreszcze, ale czym wywołane? chłodem zimowego wieczoru, bezsilnością, brakiem sił, brakiem Jego osoby? Czy tym, że znów upada i nie wie czy tym razem da radę wstać? Chce wyłączyć wszelkie emocje, uczucia. Może to choć trochę pomoże w lepszym funkcjonowaniu, ale przecież tak się nie da. I po raz kolejny mięło ją szczęście, na które ona już chyba nie zasługuje.
 

 
Jest coraz gorzej i wiem że szybko się nie podniosę.
 

 
A to niszczy mnie od środka tak perfekcyjnie i tak dogłębnie jak nigdy nic innego. Mało kto wie co teraz czuję, co teraz przechodzę. Ale to chyba dobrze, tak będzie dobrze. Bo przecież po co zatruwać innym głowę tym co mi jest. Ważne, że im się jakoś układa i jakoś funkcjonują. Ja nie jestem w stanie dobrze funkcjonować, nie teraz.
 

 
Chce przestać istnieć, tak chociaż na jeden dzień.
 

 
I co mam Ci kurwa powiedzieć? że nada kocham, że nadal tęsknie, że nadal pamiętam, że nadal jesteś ważną osobą? że nadal chce byś był obok mnie? Proszę niech to już minie..
 

 
Kiedyś myślałam, że łzy zapełniające moje oczy to łzy szczęścia, teraz myślę, że to łzy smutku i bezsilności, uzależnienia od Twojej obecności.